Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carpe jugulum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carpe jugulum. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 grudnia 2015

Carpe jugulum

To jest moja ukochana książka Pratchetta. Nie jest pierwszą, którą przeczytałam (to była „Maskarada”), ale pierwszą, którą miałam na własność. W ogóle to zabawna historia, bo mama nie chciała mi jej kupić (dziwny tytuł, jakieś wampiry na okładce i błąd ortograficzny na ostatniej stronie książki) i zamiast tego zaproponowała „Ostatniego bohatera”. Ale uparłam się wtedy i dopięłam swego (cóż, wiadomo, że 15-latki potrafią być uparte ;) ). Potem przez pewien czas żałowałam, bo „Ostatniego bohatera” przez kilka lat nie można było nigdzie dostać (no chyba że za 300 zł na allegro). Na szczęście w 2012 roku wznowiono nakład i uzupełniłam swoją kolekcję. Teraz na mojej półce stoją wszystkie książki Pratchetta, jakie zostały wydane w Polsce i każdą kolejną kupuję praktycznie w dniu premiery. Szkoda tylko, że dużo ich już nie będzie…