W zeszłym roku po 12. marca starałam się nie wchodzić na
facebooka. Ułatwiła mi to obecność na
IEMie, ale i tak co chwilę widziałam
gdzieś wieści, że Pratchett nie żyje. W tym roku 12. marca spędziłam w
szpitalu, bo poprzedniego dnia o 22.33 urodziłam córkę. Też nie zaglądałam za
dużo na facebooka, ale tym razem dlatego, że miałam słabą baterię w telefonie,
a nie wzięłam ładowarki. Ale i tak jeszcze przez kilka dni pojawiały się posty
wspominające mojego ulubionego autora. No i zapowiedzi jego ostatniej książki „Pasterskiej
korony”. Ostatniego tomu Świata Dysku.
W styczniu albo lutym tego roku przeczytałam pierwszą opinię
o tej książce. Przeczytałam też coś, co uznałam za podły spoiler i zniechęciło
do czytania. No ale jestem uzależniona, kupiłam książkę, jak tylko okazało się,
że nie wygrałam jej w żadnym konkursie. Poleżała chwilę na półce aż skończyłam „Władców
świtu” i dojrzałam do decyzji, że jestem gotowa. I nie spodoba mi się to, co
przeczytam.