Od gimnazjum uwielbiam Johnny’ego Deppa i nie jest to żadna
tajemnica. Uwielbiam filmy z nim, zwłaszcza te reżyserowane przez Tima Burtona.
Dodajmy do tego muzykę Danny’ego Elfmana i mamy niemalże film idealny. No i
jednym z takich świetnych dla mnie filmów jest „Jeździec bez głowy”. Sama już
nie wiem, ile razy go widziałam. Któryś raz oglądałyśmy go z koleżankami tylko
po to, żeby policzyć, ile razy Ichabod mdleje. No i po pewnym czasie doszłam do
wniosku, że skoro film jest taki dobry, to coś, na podstawie czego powstał, też
musi być świetne. Kiedyś myślałam, że moja babcia ma tę książkę – miała tytuł
„Jeździec bez głowy”. Niestety, było to coś zupełnie innego, o jakimś
Meksykaninie, który stracił głowę, a jego koń kręcił się po okolicy ze
zwłokami. Chyba, średnio pamiętam. Potem małymi kroczkami odkryłam, że film
jest na podstawie opowiadania Washingtona Irvinga, że mogę je znaleźć w
bibliotece no i wreszcie do tej biblioteki poszłam i wypożyczyłam zbiorek
opowiadań zawierający „Legendę o Sennej Kotlinie”.
Na tym blogu znajdziesz recenzje książek,
które przeczytałam, filmów, może nawet gier
- produktów, które sprawiają mi przyjemność
w wolnym czasie! Nie spodziewaj się jednak
"mądrych" i modnych książek. Co przeczytam,
o tym napiszę, a czytam głównie fantastykę.
Oczywiście inne gatunki też się pojawią.
Ostrzegam, że mogę spoilerować!
Ale postaram się to wcześniej zaznaczyć ;)
cóż więcej...? Miłego czytania!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rip van Winkle i inne opowiadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rip van Winkle i inne opowiadania. Pokaż wszystkie posty
piątek, 2 września 2016
Subskrybuj:
Posty (Atom)