Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Kańtoch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Kańtoch. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 maja 2018

Angevina


Po przeczytaniu „Herbaty z kwiatem paproci” przez pewien czas jakoś nie wiedziałam, za co się zabrać. Nic do mnie nie przemawiało i nie miałam na nic dłuższego ochoty. Dlatego na jednej ze stron z legalnymi, darmowymi ebookami ściągnęłam sobie kilka nowel. Kierowałam się nazwiskiem autora, gatunkiem (przy pliku było wszystko wypisane) i tytułem. Zdecydowałam się między innymi na „Angevinę” Anny Kańtoch, bo pamiętałam, że cykl o Domenicu Jordanie całkiem mi się podobał i liczyłam na coś w klimacie.
Trochę można powiedzieć, że trafiłam, bo całość była osadzona w klimacie kryminału fantasy. Młody pomocnik grabarza postanowił rozwiązać tajemnicę jednego z ciał, które do nich trafiło. Ślad poprowadził go do nowego mieszkańca miasteczka, tresera psów i jego córki Angeviny. Dziewczyna była piękna, a ojciec wydawał się bardzo zaborczy względem niej. Wszystko wydawało się jasne…
Wydaje mi się, że już kiedyś tę nowelkę czytałam. Albo to albo była bardzo podobna do czegoś innego, bo w sumie nic w fabule nie było dla mnie większym zaskoczeniem ani twistem. Czytało się to lekko i przyjemnie, ale ze względu na to wrażenie znajomości, bez żadnego dreszczyku emocji.

środa, 31 maja 2017

Zabawki diabła

Do tego drugiego zbioru opowiadań podeszłam nieco bardziej sceptycznie. Końcówka poprzedniego zasugerowała, że w tej części pojawi się kontynuacja jednej z przygód, ale średnio w to wierzyłam. Jednak mimo niedostatków, historie Domenica Jordana czyta mi się całkiem przyjemnie (dopóki nie dochodzę do ich końca), więc zaczęłam „Zabawki diabła”. Okazało się to dobrym wyborem, a moje przewidywania częściowo się spełniły, chociaż inaczej niż się spodziewałam.


niedziela, 28 maja 2017

Diabeł na wieży

Po „Majstersztyku” zapowiadałam, że przeczytam wcześniejsze książki z cyklu o Domenicu Jordanie, bo zaintrygowała mnie ta postać i spodobał się sposób tkania tajemnicy przez autorkę. Jeszcze bardziej zachęciły mnie opinie na lubimyczytac.pl, że fabuła kręci się wokół istot nadprzyrodzonych. Uznałam więc, że dwie pierwsze części cyklu będą całkiem przyjemną, luźną lekturą. A to, że okazały się zbiorami opowiadań, też mnie ucieszyło, bo nie czuję takiej presji, żeby czytać całość, a spokojnie mogę sobie zrobić przerwę między kolejnymi tekstami.

piątek, 28 kwietnia 2017

Majstersztyk

Tak sobie myślałam, że nie mam, co czytać. Jakoś wszystko, co stoi na półce, już przeczytałam albo nie mam na to ochoty. Po ostatnich lekturach miałam chęć na coś lekkiego, przyjemnego i najlepiej raczej krótkiego. Niby mam pewien plan czytelniczy, ale coś nie mogę się zebrać do biblioteki (albo otwarta jest nie wtedy, kiedy mam po drodze, albo nie dam rady tam wejść z dzieckiem). Więc przejrzałam sobie wykupione na bookrage pakiety. Okładka „Majstersztyku” wyglądała zachęcająco, więc postanowiłam być tym razem powierzchowna, przesłałam plik na kundelka i wzięłam się za lekturę.