Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orson Scott Card. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orson Scott Card. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 marca 2016

Przesilenie

Kolejna trzecia część cyklu, ale tym razem trylogii. Tak przynajmniej jest napisane na tylnej okładce książki. Dostał ją mój mąż (wielki fan „Gry Endera”) na Święta, a ja wzięłam i przeczytałam. Podobnie jak poprzednie dwie części. Nie musiałam ich sobie powtarzać, bo dość dobrze pamiętałam fabułę. Po szybkiej akcji w książkach o Gideonie ta trylogia okazała się całkiem dobrym pomysłem. Książka również obfituje w akcję, jednak autorzy kładą większy nacisk na psychikę postaci. No i bardziej się trzeba skupić, bo mamy do czynienia z czterema (no w porywach do pięciu) wątkami, które się przeplatają.

wtorek, 1 września 2015

Pożoga

Większość pewnie słyszała o „Grze Endera”. Duża część pewnie za sprawą okropnego filmu, bo książki nie należą do najnowszych (chociaż ostatnio wznowiono wydanie). Za to do nowości należy cykl o pierwszej wojnie z Formidami, czyli tym, co się wydarzyło jeszcze przed „Grą Endera” Autorem jest oczywiście Orson Scott Card i pan Aaron Johnston. Jeśli chodzi o tego drugiego to nie znalazłam w internecie nic, czym mógłby się pochwalić. To znaczy żadnych tytułów, mimo że teoretycznie jest pisarzem. I scenarzystą, ale tym to się chwalić nie powinien…

piątek, 4 lipca 2014

Gra Endera - film

Oj, aż mnie wzięło i muszę to napisać. Jak bardzo, bardzo, bardzo NIE!
Film obejrzałam dziś, dzień po zakończeniu książki. I to był błąd. Trzeba było albo nie czytać albo nie oglądać.
To, co się działo na ekranie... miało z książką naprawdę bardzo mało wspólnego. Na samym początku w zasadzie nie wiadomo, co się dzieje i o co chodzi. Gdzie ten dzieciak jest, po co tam jest... I właściwie dlaczego wygląda na 12latka, a powinien mieć 6 (aktor ma 16)? No dobra, powoli się dowiadujemy, że jest jakimś genialnym dzieckiem i zostaje włączony do programu szkolenia żołnierzy na wojnę z obcymi (robalami). Wyjeżdża do Szkoły Bojowej. Ok, w porządku. Ale dlaczego poznaje w promie Groszka (który w książce jest młodszy 2 albo 3 lata)? Dlaczego pokazane jest, jak ktoś wymiotuje a nie jest pokazane jak Ender się broni. Przecież to był początek jego izolacji. A a propos, czemu prawie nic o tej izolacji nie ma? Przecież on cały czas lata i bawi się z przyjaciółmi z promu a potem armii.
Ok, Ender bardzo szybko zostaje wcielony do armii, której dowódca (Bonzo) go nie lubi - dzieciak, który nic nie umie i dopiero przybył, a dowódca ambitny. I to się zgadza. Tyle,że dowódca był wielkim i silnym chłopem. A tu gra go chłopak niższy od Endera. I chudszy. Jedyne, co się zgadza to, ze wygląda na Hiszpana.
Potem nagle Ender dostaje swoją armię i bitwę z dwoma innymi armiami naraz. W tym z armią Bonza. Oczywiście ich pokonuje. Oczywiście, Bonzowi się to nie podoba. Więc idzie pobić Endera w łazience. Ender go pokonuje, chociaż tak naprawdę Bonzo się poślizgnął (naprawdę, czyli tak to było pokazane w filmie, nie w książce). Ender patrząc na Bonza w szpitalu postanawia skończyć naukę i wrócić do domu. Zajebiście, tylko szkoda, ze w książce chciał wrócić z trochę innych powodów. I że nie rzucił szkoły a dostał awans.
Cóż, na Ziemii siostra przekonuje Endera, żeby wrócił do Szkoły, żeby ocalić ludzkość. Chłopak wraca i od razu dostaje swoją dawną armię i siada do symulatora. I prowadzi bitwy. Po wygraniu ostatniej wszyscy się cieszą, ale nie dorośli (czyżby w książce było inaczej?). Potem pokazują dzieciom, co jest skutkiem ich wygranej.
Po bitwie Ender wybiega ze szkoły i idzie do miejsca, które widział w grze i z jakiegoś (na pewno bardzo dobrego) powodu wie, że takie samo znajduje się na planecie, gdzie jest Szkoła. Reszta już się w sumie prawie toczy jak w książce. Poza tym, że pojawia się królowa, która na niego patrzy. Dobre kilka minut na niego patrzy. A on na nią :P
Wątek Napoju Olbrzyma został potraktowany strasznie po macoszemu, gra pojawiła się tylko 2 razy i tylko na chwilę. A wydaje mi się, że w książce była dość ważna. Tak samo potraktowana została psychologia dzieci. Przecież Ender był wyizolowany! Nie miał przyjaciół prawie wcale. I nie chciał zrezygnować, bo pobił kolegę, tylko dlatego, że on i jego armia byli wyczerpani. Nie mieli sił walczyć, bo toczyli więcej niż jedną walkę dziennie (inne armie po jednej) i z więcej niż jedną armią na raz. Podobnie do egzaminu - końcowej walki, Ender podchodził podupadły na duchu i przemęczony. Nie miało dla niego znaczenia, czy wygra, nie cieszył się, że to zrobił. No i nikt nie próbował wzbudzać w nim poczucia winy.
Już pomijam fakt, że został pominięty wątek Demostenesa i Locka. Jakoś to rozumiem, bo twórcy i tak mieli problem ze zmieszczeniem i dopasowaniem do siebie tego, co zrobili.
Jednak uważam, że ten akurat film mógłby zostać podzielony na 2 części (koniec pierwszej wraz z końcem Szkoły Bojowej) i spokojnie zmieściłoby się wszystko. A i w tym filmie zmieściłoby się więcej, gdyby nie jego "hollywoodzkość", czyli długie pokazywanie startu rakiety, najeżdżanie po kolei na każdą obecną twarz itp. Zajęło to około 30 minut filmu! Przecież mogliby z tym czasem zrobić coś pożytecznego. Chociażby uspójnić akcję...
Moja ocena to najwięcej, co mogę dać. Może gdybym nie znała książki to mogłabym dać więcej.

Ocena: 2 / 6