Do tego zbierałam się od dawna – od czasu pewnych zajęć na
studiach, kiedy prowadząca wspomniała o tej książce. Omawialiśmy wtedy „Paradyzję”
Zajdla i byłam zaskoczona, że science-fiction tak mi się spodobało.
Wspominaliśmy też inne dzieła tego pisarza, ale jakoś „Limes inferior” chyba
najbardziej zapadło mi w pamięć. Tylko nie wiem, czemu kojarzyło mi się przede
wszystkim z jakąś plażą i kupowaniem drogich rzeczy dziewczynie z niższej klasy
społecznej… Po raz kolejny okazji dostarczył bookrage, a ostatecznie przekonał
mnie tata, który lubi sf i Zajdla, więc zajdlowski pakiecik trzeba było nabyć.
Tata czeka na lemowski :D
Na tym blogu znajdziesz recenzje książek,
które przeczytałam, filmów, może nawet gier
- produktów, które sprawiają mi przyjemność
w wolnym czasie! Nie spodziewaj się jednak
"mądrych" i modnych książek. Co przeczytam,
o tym napiszę, a czytam głównie fantastykę.
Oczywiście inne gatunki też się pojawią.
Ostrzegam, że mogę spoilerować!
Ale postaram się to wcześniej zaznaczyć ;)
cóż więcej...? Miłego czytania!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sf. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sf. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 17 lipca 2017
poniedziałek, 4 lipca 2016
Władcy świtu
Moja twórczość po ponad roku od zakończenia konkursu (ukłony
dla dj jajka :D ) została doceniona. Napisałam humorystyczne opowiadanie
science fiction (link). Za science uważam tam, jak zresztą ktoś zauważył w
komentarzach, jednostkę chorobową i podanie, co w mózgu atakuje. Myślę, że
wyszło nieźle, chociaż mogło być lepiej. Pewnie zawsze tak będę mówić, nawet
jeśli dostałabym literacką nagrodę Nobla ;) W każdym razie udało mi się
zaliczyć do grona zwycięzców i otrzymałam pięć książek z serii Horyzonty
Zdarzeń. Postawiłam je na półkę, popatrzyłam na nie… Żadnego autora nie znałam
(tylko ze słyszenia, ale nie czytałam nic), więc wzięłam po prostu pierwszą z
brzegu. No i padło na „Władców świtu” Andrzeja Zimniaka.
poniedziałek, 30 maja 2016
Pierścień
Po przeczytaniu „Długiej Utopii” postanowiłam przeczytać coś
autorstwa samego Stephena Baxtera. W końcu z tyłu książki jest napisane, że to
bardzo popularny pisarz sf w Anglii. Ja nigdy wcześniej o nim nie słyszałam,
ale też nie jestem wielką fanką science fiction. Wybrałam się do biblioteki po „Pięćdziesiąt
twarzy Greya”, więc żeby zatrzeć kiepskie wrażenie, poprosiłam też o coś
Baxtera ;). Pani też Baxtera nie znała, ale znalazła go w katalogu i
zaproponowała mi dwa tytuły. Uznałam, że „Pierścień” brzmi bardziej
zachęcająco, więc zabrałam go do domu. Tam dopiero usiadłam sobie przy
komputerze i sprawdziłam, że „Pierścień” jest ostatnią częścią (przynajmniej po
polsku) cyklu o xeelee. Ale wcześniejszych części nie udało mi się znaleźć w
bibliotekach – albo wypożyczone dawno temu i nie oddane, albo po prostu nie ma.
Dlatego długo się zbierałam do tej książki, zastanawiając się, czy dam jej radę
bez znajomości wcześniejszych części cyklu. Przeczytałam opowiadania z dwóch
numerów „Nowej Fantastyki” i kiedy nie chciało mi się iść szukać starszych (nieprzeczytanych),
wreszcie wzięłam się za książkę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)